William Langson Lathrop urodził się gdzieś na amerykańskim Środkowym Zachodzie (najprawdopodobniej w Warren, Illinois) w 1859 roku. Jego kariera artystyczna rozwijała się powoli, rozpoczynając się dopiero po okresie spędzonym w marynarce wojennej i mało lukratywnej pracy jako akwaforcista dla Harpera. Jego sława wzrosła jednak po tym, jak pod koniec lat 90. XIX wieku zaprezentował swoje impresjonistyczne krajobrazy w New York Water Color Club. Wkrótce potem przeprowadził się do New Hope w Pensylwanii, gdzie założył, nazwaną od tego miejsca, szkołę artystyczną i kolonię.
W Montauk, 21 września, 1938 widzimy ograniczoną paletę kolorów i prosty, surowy krajobraz, które były znakami rozpoznawczymi Lathropa. Rzadko przedstawiał on postacie lub budowle stworzone ręką człowieka, woląc zamiast tego surowe ukształtowanie terenu.
Roślinność plącze się i rozpływa, co sprawia, że odróżnienie drzew od ziemi jest prawie niemożliwe. Zamaszystość nieba i gęste plamy zieleni wyrażają pośpiech, aby uchwycić ulotne warunki pogodowe, zanim ulegną zmianie.
A mówiąc o pogodzie - to właśnie niesławny huragan z 1938 roku doprowadził do zguby Lathropa. Na pokładzie swojej ręcznie zbudowanej żaglówki, Widge, wypłynął pod koniec września na wody przybrzeżne Atlantyku, kiedy właśnie nadciągneła burza. Znaleziona potem łódź okazała się być nieuszkodzona, niemniej jednak kilka dni później fale wyrzuciły jego ciało.
Jeśli wierzyć dacie w lewym dolnym rogu, to najprawdopodobniej jest to ostatni obraz Lathropa. Jak na ironię, obrazuje on chmury zapowiadające sztorm - który stał się znany jako „The Long Island Express” - i który przyniósł mu śmierć. A może są to ostrzegawcze kłęby pary z potężnego komina tego parowozu, który toczy się w kierunku wybrzeża, niosąc koniec Lathropa?
Anthony de Feo